Kawały o bacy

***

Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź, na której siedzi, przechodzi turysta:
- Baco spadniecie!
- Ni, nie spadnę!
- Spadniecie!
- Ni!
- No mówię wam, że spadniecie!
- Eeee, ni spadnę!
Nie przekonawszy bacy Turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł.
Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł:
- Prorok, jaki, czy co?

***

Płacze zgwałcona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu płaczesz Maryna?
- Oj zgwałcili mnie zgwałcili!
- A o pomoc wołałaś?
- Oj wołałam, wołałam.
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wsi wołałaś?
- Oj wołałam, wołałam.
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł.
- A ku halom wołałaś?
- Oj wołałam, wołałam.
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł.
- A ku wierchom wołałaś?
- Oj wołałam, wołałam.
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł.
- A ku lasowi wołałaś?
- Oj wołałam, wołałam.
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł.
- Nikt nie przyszedł?
- Nikt, nikt nie przyszedł!
- To i ja sobie ulżę!

***

Na drodze z Kościeliska do Zakopanego stoi góral i łapie okazje.
Zatrzymuje się jakieś auto, baca wyciąga ciupagę, i rzecze do kierowcy:
- Łonanizuj się pan!
Osłupiały kierowca posłusznie acz niechętnie posłuchał rozkazu bacy,
gdy skończył usłyszał znów tą sama komendę:
- Łonanizuj się pan!
Cóż... wyboru wielkiego nie miał. Nie miał też wyboru, gdy usłyszał kolejną
komendę:
- Łonanizuj się pan!
Gdy skończył baca znów to samo:
- Łonanizuj się pan!
Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny, ale nic z tego nie wychodziło,
głos bacy naglił jednak nieubłaganie:
- Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
- Łonanizuj się pan!
I kiedy baca już widział, że kierowca nie da już na prawdę rady spokojnym
głosem rzekł do stojącej obok gaździny:
- Siadaj Maryna, pan Cię do Zakopanego zawiezie!

***

Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:
- Co robicie baco?
- A tak sobie siedzę i myślę.
- A to wy zawsze tak?
- Nie, ino jak mam czas.
- A jak nie macie czasu?
- To sobie ino siedzę.

***

Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:
- Wiesz Kazik pomóż, mam brzydka żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to
będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy.
Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:
- Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.

***

Autostopowiczka zatrzymuje samochód na drodze z Poronina do Zakopanego.
Samochód zjeżdża na pobocze i szofer odkręca okienko.
Autostopowiczka wsadza głowę do środka, a wtedy kierowca podkręca
szybko okienko, wychodzi druga strona, zadziera kieckę i rznie
rzeczona autostopowiczkę, poczem odkręca okienko i odjeżdża.
Wtedy zza drzewa wychodzi góral i rzecze:
- Auto, jak auto, ale takie drzwi to se musze kupić.

***

Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkują, po czym jedna mówi do drugiej:
- Oj Maryna cza mi Cię będzie pożegnać, widzę idzie Franek z kwiatami
trza mu biedzie dupy dać!
- A co to u was flakona ni ma?

***

Dialog Góralek
- Wiesz, Maryna dupcyłam się z inteligentem!
- No i jak było?
- Ty wiesz On miał PENISA!
- Ooo!, a co to takiego?
- Taki chuj, ino giętki!

***

Pewnemu bacy sześć razy spaliła się bacówka. Piec razy ją odbudowywał, ale za
szóstym razem już się załamał. Stanął nad resztkami domu, podniósł głowę i woła
do nieba:
- Panie Boże! Za jakie grzechy?!
Na to głos z nieba:
- Oj nie za żadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja Cię chyba Józek
nie lubię...

***

Siedzi baca przed chałupą i pierze w misce kota. Przechodzi turysta i słysząc
straszne piski próbuje zaprotestować:
- Baco, co robicie?!
- ano kota piere - rzecze baca
- ale baco, kotów się nie pierze!
- piere się piere.
Nie przekonawszy bacy, turysta wybrał się w dalszą drogę. Kiedy wracał po kilku
godzinach zobaczył bace i leżącego obok zdechłego kota. Pokiwał głową i mówi:
- a mówiłem, że kotów się nie pierze?
- piere się piere ino nie wyżyma...

***

Siedzi baca nad rzeka i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta:
-Baco, co wy robicie?
Na to baca:
-Jak to, co? Wysyłam dzieci nad morze.

***

Baca znalazł broszurkę, jak odzwyczaić się od jedzenia przez tydzień.
Pierwszego dnia miął zamiast posiłków pić po 1/2 szklanki wody. Drugiego
po 1 szklance itd. (skrót myślowy) Siódmego dnia półprzytomny z głodu
miał wykonać ostatnie polecenie - wysrać się. Poszedł więc za chałupę,
kucną, natężył się i nic. (z pustego to i Salomon...) Siedzi, siedzi, aż
nagle słyszy jakieś odgłosy jedzenia. Patrzy, a tu mu dupa się pasie!

***

Idzie sobie turysta polaną w górach i widzi bace. A baca pasie sobie owce.
Czarne i białe. No i turysta się go pyta:
- Baco.. Ile mleka dają te owce?
- Ano białe czy czorne?
- No wszystkie.
- Białe dwa litry..
- A czarne?
- Ino tyż dwa litry.
- A ile trawy jedzą?
- Białe czy czorne?
- No wszystkie..
- Białe trzy kilo.
- A czarne?
- Tyż trzy kilo.
Rozmawiają tak z piętnaście minut i okazuje się ze białe owce nie
różnią się niczym innym niż kolor wełny. Wreszcie zdenerwowany turysta
pyta się jeszcze raz:
- No to, czemu baco je tak rozróżniacie?
- Ano białe owce są moje.
- A czarne czyje?
- Ano tyż moje.

***

Obchodzona była właśnie Setna Rocznica Urodzin Lenina (SRUL). Znaleźli
tedy i bace starego z Poronina, co to Lenina pamiętał, i poprosili go, co by
opowiedział im coś o spotkaniu z Leninem, jaki to Lenin był miły, i dobroduszny.
Siad tedy Baca na rogu chałupy, i powiada:
- Pamiętam była wiosna, topniały śniegi, świeciło ślicznie słoneczko. Towarzysz
Lenin postanowił się ogolić. Wyszedł tedy na ganek z miednicą, mydłem pędzlem.
Ledwo sobie namydlił pysk podbiegł do niego mały chłopczyk. Popatrzyli na
towarzysza Lenina i zawołał: "Towarzyszu Lenin, łysiejecie!" Towarzysz
Lenin uśmiechnął się,... a mógł przypierdolić!

***

Wieczorem przychodzi baca do I sekretarza gminnej POP i mówi, że chce
koniecznie zapisać się do partii. Sekretarz, że trzeba pół roku próby.
Na to baca:
- Albo mnie tyrożki zopisecie, albo nie chce w ogóle.
- Ależ baco, powiedzcie, chociaż dlaczego.
- Jok mnie zopisecie to, powim.
- Ale baco, nie mogę was zapisać, skoro nie znam nawet motywacji.
Po godzinnej konwersacji w tym stylu sekretarz skapitulował i zapisał bace
do partii.
- No to powiedzcie baco teraz, dlaczego tak nagle zachciało wam się do partii?
- No, tera powim. Psychodzą jo do chałupy i wchodzę do swojego pokoju a tam
widza, moja żona w moim łóżku z kochankiem. No to posedł jo do kuchni,
golnął se kielicha i posedł do drugiego pokoju, a tam widza córka w łóżku
z gachem. No to wrócił jo do kuchni, golnął se drugiego kielicha i se
powidzioł: JO WAM KURWY WSTYDU NAROBIE!

***

Powrót do listy kawałów