Koło Przyjaciół Bruno Gröninga w Skórce

Koło Przyjaciół Bruno Gröninga, uzdrawianie

Nauka odrzucania złych myśli

Można wierzyć lub nie, ale ci, którzy należą do Koła Przyjaciół Bruno Gröninga w Skórce, jednego z wielu kół na całym świecie, wierzą w uzdrowienie na drodze duchowej długoletnich chorób organicznych, w uwolnienie od narkotyków, alkoholu i lekarstw, w przyjmowanie tylko dobrych myśli.

Można wierzyć lub nie...

Dwanaście osób ze Skórki, spotykających się co trzy tygodnie od około dwóch lat, wierzy w uzdrowienie na drodze duchowej. W związku z tym pojawia się nazwisko Bruno Gröninga, który, jak twierdzą ludzie należący do wielu kół przyjaciół na całym świecie, pozostawił ludziom wiedzę o pobieraniu duchowej uzdrawiającej siły - "uzdrawiającego prądu". Wspólnota w Skórce istnieje od dwóch lat i należy do ścisłego kręgu w Szczecinku. Spotkania odbywają się w środy, po uprzedniej trzytygodniowej przerwie. Dla nowych członków wprowadzenie do nauki odbywa się półtorej godziny wcześniej, natomiast samo spotkanie za każdym razem zaczyna się o godz. 18.00. Na swoim koncie, jak mówi kierownik wspólnoty, mają dwa przypadki uzdrowień - raka jelita grubego i schizofrenii. Na założycielskie spotkanie, które odbyło się dwa lata temu w Skórce przyszło około trzydziestu osób. Po tym czasie zostało ich dwanaścioro. Osoby, które regularnie przychodzą na każde spotkanie, wierzą jednak, że odrzucanie złych myśli i przyjmowanie tylko tych dobrych ma wpływ na ich zdrowie i samopoczucie. Jak zastrzegają członkowie koła udział w takich spotkaniach jest bezpłatny, a wszystkie koszty pokrywane są z dobrowolnych datków. Nie ma też innych powiązań finansowych i prawnych. Nie stawia się diagnozy, nie przeprowadza się terapii, badań i leczenia. W całej Polsce takich kół jest około 45, a na świecie o wiele więcej. Na czym polega nauka, którą pielęgnują członkowie koła przyjaciół? Ludzie ci wierzą w możliwość uzdrowienia własnego ciała, najogólniej mówiąc, poprzez pozytywne nastawienia. Wsłuchując się w naukę Bruno Gröninga i powtarzając jego słowa, starają się odrzucać złe myśli, nie zajmować się chorobą, bo jak mówił Bruno Gröning: "Nie należy się za bardzo wysilać, nie należy siedzieć na chorobie, tzn. nie należy zajmować się chorobą (...), "Jeżeli człowiek zajmuje się swoją chorobą, wówczas niemożliwe jest, aby mógł w ogóle przyjmować uzdrawiający prąd. "Człowiek musi odłączyć każdą zła myślą, po prostu nie wolno mu jej w sobie przyjąć (...). "Dlatego radzę wam, byście nigdy nie łączyli się ze złem, al zawsze tylko z Bogiem".

Kim był?

Kim był Bruno Gröning, na którego nauce opierają się członkowie koła przyjaciół ze Skórki i innych kół na całym świecie. Kierownik wspólnoty, która prowadzi każde spotkanie w Skórce, także to ostatnie, które odbyło się w środę 7 marca, przypomniała pochodzenie i krótki życiorys B. Gröninga. - Urodził się w Gdańsku, w biednej rodzinie drwala. Już jako mały chłopiec przejawiał nadzwyczajne zdolności. W jego obecności zdrowieli ludzie i zwierzęta. Sam Bruno mówił, że nie jest kimś nadzwyczajnym, bo Bóg przez cały czas przysyła kogoś takiego. W 1949 roku leczył chłopca, z nieuleczalnej choroby zaniku mięśni. Po tym zdarzeniu ludzie z wdzięcznością udzielili będącemu nieustannie w drodze Bruno Gröningowi, gościny w swoim domu. Tam zaczęły ściągać tłumy na początku z Niemiec, potem z całego świata. Zdarzało się, że Bruno przemawiał nieraz nawet do ośmiu tysięcy ludzi i powtarzał to samo, że ludzkość zabrnęła w ślepy zaułek, że potrzebny jest powrót do Pana Boga, bo jeśli człowiek ufa Panu Bogu, to wybiera dobre myśli, bo Bóg jest miłością. Mówił o tym, że przez cały czas człowiek atakowany jest dwoma impulsami, dobrymi i złymi, które potem przekształca na myśli - wprowadzała kierownika spotkania. W 1949 roku nazwisko Bruno Gröninga dostało się na łamy opinii publicznej. Relacjonowała o nim prasa, radio i czasopisma. Został nakręcony film kinowy, powoływano naukowe komisje badawcze, przypadkiem Bruno Gröninga zajęła się władza i to aż do najwyższych instancji. Minister do spraw socjalnych Północnej Nadrenii i Westfalii prześladował Bruno Gröninga z powodu wykroczenia przeciwko prawu dla naturopatów, w przeciwieństwie do niego premier Bawarii tłumaczył, że takiego "wyjątkowego zjawiska" jak Gröning, nie można niweczyć opierając się na paragrafach. Minister spraw wewnętrznych Bawarii określał jego działalność jako "wolną działalność miłości". We wszystkich warstwach społecznych dyskutowano o przypadku Bruno Gröninga zacięcie i kontrowersyjnie. Jego uzdrowienia dla jednych były prezentami łaski wyższej mocy, dla innych szarlatanerią. Bruno Gröning, który urodził się w 1906 roku w Gdańsku i po wojnie jako przesiedleniec wyemigrował do Niemiec Zachodnich, był prostym robotnikiem. Utrzymywał się dzięki wykonywaniu różnych zawodów, był cieślą, robotnikiem fabrycznym i portowym, roznosicielem telegramów i monterem urządzeń niskoprądowych. Nagle stał się centralnym punktem publicznego zainteresowania. Wiadomości o jego cudownych uzdrowieniach rozprzestrzeniały się po całym świecie. Ze wszystkich krajów przychodzili chorzy ludzie, przychodziły listy z prośbami o pomoc i propozycje. Dziesiątki tysięcy ludzi pielgrzymowały do miejsc, w których działał. Ale istniały również siły przeciwne. Lekarze, funkcjonariusze kościelni, prawnicy i byli współpracownicy poruszyli wszystko, aby przerwać działalność Bruno Gröninga. Prześladowały go zakazy uzdrawiania. Wytaczano mu procesy. Bruno Gröning zmarł w Paryżu w styczniu 1959 roku. Jeszcze wtedy toczył się w pełni ostatni proces przeciwko niemu. Postępowanie sądowe zostało zamknięte i nigdy nie ogłoszono ostatecznego wyroku.

Koło Przyjaciół w Skórce

W minioną środę, członkowie koła przyjaciół spotkali się po raz kolejny. Na spotkanie, 7 marca, przyszło kilka osób, które poprzez skupienie, wierzą, że mogą przyjmując "uzdrawiający prąd" pomóc sobie i innym. Spotkanie tradycyjnie poprowadziła kierownik wspólnoty w Skórce. W typowej dla każdego spotkania (siedząc, trzymając dłonie na kolanach, kierując je wewnętrzną stroną ku górze) słuchali kierownika wspólnoty. Kobieta mówiła o tym, co przydarzyło jej się w ciągu ostatnich tygodni, przypominała naukę Bruno Gröninga, czytała o kolejnych uzdrowieniach. Następnie uczestnicy wsłuchując się w relaksacyjną muzykę, koncentrowali swoje myśli na tym, co im dolega. Po kilkudziesięciominutowym wyciszeniu niektórzy twierdzili, że odczuwali ciepło na całym ciele, inni mrowienie na dłoniach, które rozchodziło się na całe ciało. Większości towarzyszył ból w określonej części ciała. Kierownik wspólnoty, za nauką Bruno Gröinga, przekonywała, że jest to regulacja, która pod wpływem uzdrawiającego prądu, dzieje się w naszym ciele.
Wśród uczestników spotkania byli tacy, którzy z ogromnym przekonaniem podchodzą do nauki Bruno Gröninga, inni profilaktycznie uczestniczą w spotkaniach, które nie bardzo może im zaszkodzić, lecz czy pomoże...?
Bruno Gröning porównuje człowieka do baterii, która użytkowana codziennie traci swoją moc i wymaga ciągłego doładowania. W jaki sposób? Bruno Gröning tłumaczył: "Wiara w Boga jest równie ważna jak wola bycia zdrowym. Człowiek jest otoczony wszędzie uzdrawiającymi falami, które powinien pobierać". Według jego nauki Bóg jest największym lekarzem. Dla niego nie istnieją choroby nieuleczalne, tylko ludzie, którzy nie są w stanie otworzyć się na duchowe działanie. Najważniejsze jest pozytywne myślenie. Można wierzyć lub nie...

Źródło: Aktualności lokalne